ps-42174-1

Niewielki odcinek drogi łączącej obie miejscowości jest udręką mieszkańców. Wszystko z powodu nieprzejezdnego odcinek prowadzący z Kuźniczyska do Pęciszowa.

Kilkanaście dni temu, na nieutwardzonym fragmencie ugrzązł samochód. Kierowca w środku nocy zbudził naszych rozmówców i prosił o pomoc: – Przez kilka godzin wyciągaliśmy go z koleiny, wzięliśmy łopaty i torowaliśmy drogę – mówi pani Ludmiła.

Gmina Zawonia drogę zrobiła i…?

Odcinek łączący obie wsie jest niewielki. Droga biegnie przez Kuźniczysko, następnie przez niewielki zalesiony fragment. Już w części należącej do gminy Zawonia, a więc w Pęciszowie, droga jest równa i wyasfaltowana. Znacznie gorzej jest na odcinku należącym do trzebnickiej gminy – to nadal piaszczysty fragment, w dodatku w miejscu gdzie znajdują się budynki mieszkalne, mocno wyeksploatowany; pełno w nim kolein i dziur, w które mieszkańcy sypią kawałki kamieni czy cegieł. Jadąc z Kuźniczyska w stronę Pęciszowa można być narażonym nawet na ugrzęźnięcie w tych wertepach lub na zakopanie się w piachu. Takie przypadki miały miejsce, a ostatni zdarzył się kilkanaście dni temu. – Przez las się nie przejedzie, bo jest zakaz. Natomiast tą drogą jeżdżą rodzice, którzy zawożą dzieci do szkoły w Kuźniczysku, albo udają się na mszę. Często jednak wolą jechać okrężną drogą, przez Zawonię lub Czeszów, niż brnąć przez te muldy – mówią nasze rozmówczynie.

Kilkanaście pism by drogę naprawić

Z prośbą o nagłośnienie sprawy zwróciła się do nas pani Karolina Noszczyk, która mieszka w Kuźniczysku, właśnie przy tej nieutwardzonej drodze. Nie jest łatwo się do niej dostać. Trzeba jechać bardzo ostrożnie, by na muldach wyżłobionych od częstej jazdy nie uszkodzić sobie samochodu. Właśnie taki przykry incydent spotkał panią Karolinę. Gdy jechała z mężem autem uszkodzili podwozie i musieli wymienić niektóre części pojazdu. Z pomocą przyszedł syn, który jest mechanikiem. Jak mówi nasza rozmówczyni, to nie był incydentalny przypadek. Ich poprzedni samochód był także często naprawiany z powodu usterek, jakie utworzyły się po jeździe na nierównej drodze.

Pod koniec kwietnia, mieszkańcy Kuźniczyska wystosowali kolejną petycję do burmistrza, by naprawił drogę. Sołtys Grażyna Pasiecznik (żona radnego Zbigniewa Pasiecznika – przyp. red.) potwierdziła, że stan drogi jest fatalny i wymaga natychmiastowych napraw. A pani Karolina o problemie może opowiadać długo:

– Żyję już 64 lata i nic z tą drogą przez ten czas nie zrobili. Kilka lat temu przywieźli kamienie. Mój mąż, stary chłop, musiał z sąsiadem sam to usypywać na drodze. We dwójkę łopatami rozsunęli tłuczeń. Temat naszej drogi podejmowany jest na każdym zebraniu wiejskim, wielokrotnie pisaliśmy do gminy prośby i petycje. W odpowiedzi zawsze to samo: albo, że nie ma pieniędzy, albo że nie było drogi w projekcie. Niedawno napisali, że niebawem będzie remont, ale już jest koniec maja i nic się w tej sprawie nie robi. Przecież nie wybudują drogi na kilkanaście dni! Jesienią znowu powiedzą, że nie ma pieniędzy w budżecie i znowu będą obiecywać budowę drogi za rok! Tak się już dłużej nie da mieszkać!  Przecież parę razy dziennie z domu się wychodzi, by załatwić swoje sprawy, a tutaj samochodem się nie da, nawet i rowerem tak rzuca na muldach. Nawet zimą o nas zapominają, bo odśnieżarka przyjechała tylko raz. W ubiegłym roku upadłam na śliskim chodniku i skręciłam nogę. Nie mogłam chodzić 2 tygodnie, a muszę być stale aktywna, bo cały czas pomagam w opiece nad wnuczką. Ona kilka lat temu miała wypadek samochodowy i jest w śpiączce. Jeżdżę cały czas rowerem i staram się omijać te dziury, ale jest ich tyle, że się nie da. Zastanawiam się, że w mieście zrywają jedne chodniki dla położenia drugich, a tutaj tak długo gnębią ludzi? Chciałam nawet porozmawiać w tej sprawie z burmistrzem, ale trudno się do niego dostać. W sekretariacie tłumaczą, że albo jest zajęty, albo na wyjeździe. Nie wiemy, gdzie uderzyć i kogo prosić o nową drogę. Sypanie tłuczniem już nie pomoże

– mówi nam rozgoryczona Karolina Noszczyk.

Słowa naszej rozmówczyni potwierdza pani Ludmiła, która również mieszka przy nieutwardzonej drodze. Kilkanaście dni temu, razem w synem i mężem, pomagała kierowcy wydostać się z drogi. Samochód zakopał się na piaszczystym odcinku:

– Była godz.22, syn przychodzi do nas i mówi, że jakiś mężczyzna prosi o pomoc. Poszliśmy z pomocą i przez dwie godziny odkopywaliśmy samochód. Nieraz zastanawiam się, czy ktoś mieszka na takiej drodze jak my. Samochodem trudno przejechać. Kiedy wracam koło godz. 18-19 z pracy, to mąż po mnie wychodzi, bo samemu to się można tylko zabić na tych dziurach. Czy na jakieś wsi jest tak jak u nas? My nie możemy samochodem przejechać. Podatki jak wszyscy płacimy, a w zamian co? Może w ramach protestu przestanę płacić podatki, a pieniądze będziemy odkładać na budowę drogi?

– zastanawia się pani Ludmiła.

Według relacji kobiet o problemie wie również burmistrz Marek Długozima, który w towarzystwie Zbigniewa Pasiecznika, radnego z Kuźniczyska, oglądał zniszczoną drogę. Dodają, że obiecał, że naprawi ją  jeszcze w tym roku.

– Wiem, że gmina nie może zrobić wszystkiego, ale skoro burmistrz u nas był i obiecał, to czy karmi nas tylko obiecankami? Może zmieniłby zdanie, jakby tutaj przyjechał i sam spróbował przejechać kilka razy dziennie tą drogą

– pytają kobiety.

– Co tutaj gadać, droga wygląda, jak wygląda. Jak kilka lat temu przywieźli kamień, to go sypaliśmy. Na jesień był z gminy młody chłopak i coś mierzył. Nawet kołki był powbijane i cisza

– dodaje kolejny z mieszkańców.

Droga jest w planach

Zbigniew Zarzeczny, naczelnik do spraw inwestycyjno – technicznych urzędu w Trzebnicy odpowiada, że dokumentacja w sprawie budowy drogi jest już gotowa. Nie jest jednak w stanie udzielić odpowiedzi na pytanie najbardziej nurtujące naszych Czytelników – kiedy inwestycja ruszy? Na budowę mieszkańcy będą musieli jeszcze poczekać, bowiem oficjalne stanowisko gminy jest takie, że remont drogi prowadzącej z Kuźniczyska do Pęciszowa planowany jest na przełomie 2013/14 r. W Wieloletniej Prognozie Finansowej zostały zarezerwowane na ten cel środki finansowe. Pytanie tylko, czy nie zostaną zdjęte lub przesunięte na kolejne lata.

Komentarz:

Urzędnicy zapewniają o remoncie w przyszłym roku. Liczymy na to, że dotrzymają słowa. Jak wiadomo potrzeb w gminie jest wiele. Może już teraz powinni zacisnąć pasa i nie marnotrawić pieniędzy na chwilowe wydatki, jak np. 60 tys. zł na próg zwalniający na trzebnickim Rynku, który niebawem zniknie, na remont chodnika przy Polnej, który za chwilę będzie rozbierany, bo będą budowane parkingi, czy choćby na wydawanie gminnej gazetki, która zamiast być gminnym informatorem stała się areną walki z opozycją. A może pomysł jednej z mieszkanek, by na znak protestu nie płacić podatków i pieniądze przeznaczyć na remont drogi okaże się słusznym i jedynie skutecznym rozwiązaniem?

Źródło: Gazeta Nowa